piątek, 25 listopada 2011

Rozdział 4

Dwa tygodnie później...

Siedziałam na szkolnym parapecie, przysłuchując się rozmowie Sophie i reszty grupy. Rozmawiali o zbliżającej się dyskotece szkolnej. Oczywiście, nigdy nie przychodziliśmy na tego typu imprezy, bo zawsze wiało nudą. Więc nie wiem dlaczego idziemy tym razem. Jeśli chcą się zabawić, mogę pokazać im parę fajnych clubów. 
Sophie i Michał najbardziej 'podniecali' się dzisiejszą imprezą. Reszta ekipy, czyli Paweł, Mateusz i Łukasz, tak jak ja, przysłuchiwali się rozmowie, czasami dodając coś od siebie. Tylko Dean siedział cicho, jakby w ogóle tam go nie było. Przyzwyczailiśmy się do tego, że nie jest tak rozmowny jak reszta paczki. Był tajemniczy, za każdym razem, gdy go widziałam, był nieobecny, tak, jakby zamknął się w swoim świecie i rozmyślał nad nim. 
- To jak? Dzisiaj u mnie? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos Sophie. 
- Tak, tak, tak - każdy przytaknął.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek, informujący, o zaczynającej się szóstej czyli ostatniej lekcji. Udałam się z przyjaciółką do swojej klasy, a chłopcy, poszli w swoją stronę. 
Przez nowego kolegę, i ja stałam się bardziej tajemnicza. Ostatnio nawet sama zauważyłam, że mało spędzam z nimi czasu, a kiedyś było to u mnie niemożliwe. Codzienne imprezy, nocne powroty do domu. Coś się zmieniło, z domu prawie w ogóle nie wychodzę, nie interesuje mnie życie znajomych. Czasami siedzę z nimi, ale nie słucham ich, zagłębiam się w swoich rozmyśleniach i jestem nieobecna przez siedem czy sześć godzin. 
Dean, miał w sobie coś takiego, czego nawet ja nie potrafię określić. Jednak wiedziałam, że coś w tym chłopaku było. 
Ostatnia lekcja minęła szybko. Pokierowałam się do szatni. 
- Savannah, Savannah! - usłyszałam krzyki w moją stronę. Odwróciłam się, by potem zobaczyć osobnika, który wydziera swoją mordkę. 
- Czego? - spojrzałam na Sophie.
- Ile mam cię wołać? 
- Nie słyszałam. To co chcesz? 
- O 16 bądź u mnie - uśmiech na jej twarzy powrócił.
- Nie wiem czy pójdę, zobaczę - uśmiechnęłam się przepraszająco. 
- Co się z tobą dzieje? Kiedyś robiłaś wszystko, by nie siedzieć w domu, a teraz? - zapytała łamiącym powoli się głosem.
- Ludzie się zmieniają. 
- Ale nie ty! - lekko mną szturchnęła.
- Też jestem człowiekiem - powiedziałam, nie zwracając na uwagę, czy mnie woła, czy nie, odeszłam, zamykając za sobą drzwi liceum.
Nie mam pojęcia dlaczego tak się zmieniłam. W pierwszej chwili miałam zamiar zawrócić i przeprosić ją za swoje zachowanie, ale w ostatnim momencie zrozumiałam, że to nie ja się zmieniłam. Ja przecież zawsze taka byłam, to oni nie wiedzą jaka jestem naprawdę. Zawsze udawałam kogoś innego, udawałam szczęśliwą dziewczynę. W rzeczywistości było inaczej. Ale Sophie, powinna przecież rozumieć dlaczego tak się zachowuje, nie powinna mówić mi, że się zmieniłam, przecież dobrze wie jak jest. 
- Spokojnie Sav, każdy ma czas na przemyślenie wypowiedzianych słów.
Do domu doszłam w niespełna 20 minut. Wchodząc po schodach, usłyszałam dźwięk, który informuje mnie, o nadchodzącej wiadomości.
' I jak młoda. Pijemy coś przed dyskoteką? ' -  przeczytałam w myśli sms-a od Pawła.
' Możemy się upić w dwójkę, przyjdź do mnie o 16 ' - odpisałam, po czym rzuciłam w kąt torbę. Położyłam się na łóżku i powróciłam do swojego świata.
- Jeśli dalej tak pójdzie, zamienisz się całkiem w kopię Deana - pomyślałam.
' No to spoko, przywiozę coś nowego ' - przeczytałam kolejną wiadomość.
' Coś nowego? ' O czym on mówił? Nie wiem, ale chętnie się przekonam.
Moje rozmyślenia przerwał dźwięk telefonu.
- Tak? - zapytałam do słuchawki, widząc, że dzwoni mama.
- Savannah? Będę dzisiaj później - usłyszałam jej radosny głos.
- Jasne, idę na dyskotekę, więc mnie też nie będzie.
- Dyskotekę? Ty? Przecież od dawna już nigdzie nie wychodziłaś - powiedziała, co mnie zatkało.
Nawet moja własna matka to zauważyła, a przecież w ogóle się mną nie interesuje.
- Tak, ja. Muszę kończyć, cześć - rzuciłam, po czym rozłączyłam się.
Rzuciłam telefon gdzieś w kąt, wstając i siadając na parapecie. Wbiłam wzrok w uliczki Sopotu. Za dnia w tym mieście nie było nic szczególnego, ale gdy nadchodziła noc, można było powiedzieć, że na sam widok zapiera dech w piersiach. Mieszkam tutaj od urodzenia. Moje imię wynikło z tego, że rodzicom bardzo podobały się angielskie imiona. Sophie, przyjechała tutaj, gdy miała zaledwie pięć lat. Od tamtego czasu, nie rozstajemy się. Dean? Właśnie, nic o nim nie wiem, a bardzo korci mnie, by zapytać dlaczego akurat tutaj? Co jest z jego życiem, że jest taki tajemniczy? Chcę to wiedzieć i mam nadzieję, że uda mi się prędzej czy później z niego wyciągnąć. Michał, Paweł, Mateusz i Łukasz przyjaźnią się od piaskownicy. To oni pokazali mi jak się żyje, to z nimi wypiłam pierwsze i piwo i to ich mogę nazwać prawdziwymi przyjaciółmi.
Myśl, że zaraz poczuję się znowu bezproblemowo, dzięki alkoholowi, cieszyła mnie. W końcu, mój gość zadzwonił do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam je, widząc Pawła obładowanym zgrzewką alkoholu, a za nim ku mojemu zdziwieniu stał Dean.
- What the fuck?! 
- Przywiozłem gościa, w trójkę będzie nam raźniej - powiedział, widząc moją minę.
- No tak, wchodźcie - powiedziałam zrezygnowana, bo myślałam, że w końcu spędzę trochę czasu z przyjacielem. Bo prawdziwym przyjacielem nie mogłabym go nazwać, nie wiedział o mnie tyle ile wie Sophie. - Więc co tam macie? - zapytałam, gdy już położyli wszystko na stolik w salonie.
- Ja kupiłem 12 piw, z czego 4 dla każdego. Ty, wiem, że masz tutaj taki prze zajebisty barek z różnymi promilami, więc nie mamy się o co martwić. Zajebiemy się całkiem - powiedział, wyszczerzając zęby.
- Nie zapomniałeś o czymś? - usłyszałam po raz pierwszy dzisiejszego dnia głos Deana.
- Aha, no tak - uśmiechnął się lekko do niego. - Kochanie, co powiesz na małe co nieco?
- Jaśniej - powiedziałam, niecierpliwa już. Co oni knuli?
- Mam towar.. Znasz pojęcie Marihuana? - zaśmiał się cicho w moją stronę.




i kolejny rozdział.
z mojej strony tylko:
uważam, że jest nijaki. 
nie podoba mi się. nie miałam pomysłów.
zobaczymy co będzie dalej. 
pozdrawiam ;* 
podpisano: crazydream

10 komentarzy:

  1. Jesteś niesamowita. Czytałam od początku tamto opowiadanie, jak i to. Z każdym rozdziałem mnie zaskakujesz. Kiedy myślę, że już nie może byc lepiej to Ty i tak to przebijesz. : )

    W sumie mogę powiedziec, że to dzięki Tobie odważyłam się spróbowac moich sił w pisaniu. Także zapraszam do mnie i mam nadzieję, że choc trochę się bd podobac. :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś niesamowita, kolejny wspaniały rozdział ;***
    czekam na kolejne <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest na prawdę w porządku, ale jeśli mam być szczera tamto opowiadanie bardziej przypadło mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No kurwa, po prostu zawsze świetne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zainteresowała mnie ta opowieść. Świetnie piszesz ; )

    OdpowiedzUsuń