niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 37

Oczami Savannah:
Ześlizgnęłam się na podłogę, by chwilę później oprzeć się o zimne kafelki. Po raz kolejny spojrzałam na test, by uwierzyć w to, co zobaczyłam. 
Patrzyłam na dwie bardzo widoczne kreski z nie do wierzeniem. Oznaczało to, że albo mam halucynacje, albo jestem...w ciąży. 
Pomimo tego, że okres spóźniał mi się dwa tygodnie, a ja sama miałam mdłości, nie myślałam nawet, że akurat w tym czasie mogę zajść w ciąże. W ogóle w takich okolicznościach.
Usłyszałam zgrzyt klucza w zamku. Wstałam szybko, co nie było dobrym pomysłem, bo za chwilę zakręciło mi się w głowie.
Schowałam pudełko i test pod ręczniki, po czym wyszłam z łazienki.
- Mam towar - usłyszałam z ust Kamila.
Patrzyłam na niego trochę zakłopotana. Nie mogłam przecież brać, nie w tym stanie, nie teraz, kiedy wiedziałam, że teraz nie jestem sama, że muszę o siebie dbać.
- Nie chcę, mówiłeś, że to był ostatni raz, ja nie mogę... Nie chcę tego gówna, rozumiesz?! Jesteś zwykłym draniem! Obiecałeś, że pomożesz mi znaleźć Deana i co? Pomagasz?! W tym momencie właśnie niszczysz moje zdrowie, nie mówię już o twoim! - wykrzyczałam mu to wszystko w twarz, czując, że policzki powoli stają się mokre.
Nie chciałam brać. Chciałam w końcu odnaleźć chłopaka i być szczęśliwa...
- Jak chcesz, ale zobaczysz, bez tego zginiesz... Może dzisiaj nie chcesz, nie wiem co ci odbiło, ale jutro... Jutro będziesz mnie błagać o to, jak to powiedziałaś? Gówno, tak? - patrzył na mnie wzrokiem pełnym nienawiści. Jakbym obraziła jego najcenniejszą rzecz. - A co do Deana... Miałem ci powiedzieć o czymś, ale jeśli tak ze mną postępujesz, to nie... Przecież jestem draniem - pod koniec wypowiedzianych słów, doszłam do wniosku, że kpi ze mnie.
Stałam jak wryta w ziemię. Miał coś nowego? Cholera jasna, mogłam na niego nie naskakiwać...
- Przepraszam. Powiedz, proszę, mów co masz? - szlochałam cicho, podchodząc powoli do niego.
Złożyłam ręce jak do modlitwy i płakałam, by coś w nim poruszyć, jakieś uczucie współczucia.
- Jak weźmiesz ze mną - powiedział szybko.
Nie obchodziło mnie, czy to był jakiś podstęp. Nie myślałam nawet, że może mnie wystawić. Ufałam mu, aż boję się myśleć, czy nie za bardzo?
- Wezmę, ale powiedz - upadłam na kolana, cicho szlochając.
Doszłam do wniosku, że całkiem się przy nim zbłaźniłam. Upadłam na samo dno i nie miałam sił się od niego odbić.
Chłopak zaśmiał się pod nosem, nie patrząc już na mnie usiadł na kanapie. Wyciągnął coś na stół, a ja za tym czasem wstałam i przeszłam do sypialni, by choć trochę się ogarnąć.
Stanęłam przed wielkim lustrem. Patrzyła na mnie ciemnooka brunetka. W ogóle nie przypominała roześmianej dziewczyny z przed miesiąca. Jej oczy były podkrążone i przekrwione. Makijaż rozmazany. Włosy tłuste, po wywijane na wszystkie strony.
- Do czego się doprowadziłaś... - usłyszałam swój głos.
Po policzku spłynęła samotna łza. Nie mogłam znieść tego widoku. Do tego dziecko... W tym samym momencie dotknęłam swojego brzucha. W głowie było tylko jedno pytanie. Kogo ono jest?
Całkiem upadłam. Ja, Savannah zadaję sobie takie pytanie. Nigdy bym się tego nie spodziewała.
- Idziesz? - usłyszałam z drugiego pokoju głos Kamila.
Po raz ostatni spojrzałam na swój brzuch. Myśl, że w środku jest małe nasienie, że niebawem będzie ono się rozwijało, nie dawała mi spokoju.
Jakim cudem miałabym utrzymać ciążę? Nie miałam nawet pojęcia czy narkotyki nie wywołają poronienia. Cholera jasna, to jest pewne.
Więc co mam zrobić...
- No czekam! - po raz kolejny w mieszkaniu dało się usłyszeć zdenerwowany głos chłopaka.
- Dziś będzie mój ostatni raz... - wyszeptałam do siebie i posłałam uśmiech do swojego odbicia.
Chwilę później siedziałam obok Kamila i patrzyłam jak zawiązuje mi przed zgięciem ręki zwykłą szmatkę, po czym bierze pierwszą strzykawkę z ciemnobrązowym płynem w środku i powoli, ale stanowczo wbija mi igłę do żył. 
Syknęłam, a po chwili już czułam euforię... Oparłam głowę o kanapę i spojrzałam ucieszona na niego.
W tej chwili było mi wszystko jedno, czy tym zabiję dziecko czy też samej sobie szkodzę. Chciałam tego, wiedziałam, że po kilku dniach bez jakiegokolwiek narkotyku, zwariowałabym.

Oczami Deana: 
- Już wychodzisz? - usłyszałem za plecami damski głos.
Odwróciłem się, by zmierzyć wzrokiem nagą kobietę, może o 3 lata starszą...
- Chciałem zamówić śniadanie - zapiąłem pasek od spodni, po czym podniosłem słuchawkę.
Elena - bo tak miała na imię dziewczyna - zabrała słuchawkę i odłożyła na miejsce. Przejechała dłonią po moim torsie i cicho wyszeptała mi do ucha:
- Przygotuję dwie lampki wina - pomimo, że siedziała z tyłu, czułem jak się uśmiechnęła.
Chwilę później leżałem na łóżku, a w tym czasie ona robiła coś przy barku.
Zastanawiałem się ile to jeszcze potrwa. Ile będę musiał jeszcze pracować dla Szefa, by w końcu się uwolnić i spotkać z Savannah.
Gdybym miał jakiś wybór, pewnie skorzystałbym z innej opcji. Właśnie, gdybym miał inny wybór... Niestety nie mogłem mieć żadnego zdania na ten temat. Powiedzieli, że jeśli nie to, zabiją moich bliskich. A do tego nie mogłem dopuścić...
- Proszę - poczułem zimny dotyk na swoim torsie.
Elena właśnie położyła na nim lampkę wina. Nie czekając ani chwili dłużej usiadłem i wypiłem całą zawartość. W tym samym czasie kobieta przyglądała się temu. Jakby tylko czekała, aż to wypiję.
Odłożyła swój nietknięty kieliszek i musnęła swoimi ustami moje.
- A teraz idę się wykąpać, ty za tym czasem się prześpij - posłała mi uśmiech, wstała, a chwilę później zniknęła za łazienkowymi drzwiami.
Również wstałem. Miałem zamiar stamtąd wyjść, przewietrzyć się.
W pewnym momencie poczułem nagłe wirowanie w głowie, tak, jakbym właśnie oberwał w twarz kilka razy. Kręciło mi się coraz bardziej, przed oczami zrobiło się ciemno, a później chyba upadłem z powrotem na łóżko.
Resztę pamiętam jak przez mgłę.
Elena i Szef. Chyba się przytulali. To wszystko na moich oczach. Mówił coś do niej, dosyć głośno, ale nie mogłem usłyszeć.Wzięła coś od niego, chowając do stanika. Najprawdopodobniej pieniądze. Wyszła, a chwilę później weszli Gruby z Mrówą.
- Bierzcie go, trzeba coś z nim zrobić. Wieczorem trochę się zdziwi - powiedział w ich kierunku.
A jednak dałem radę wytężyć słuch. I dlaczego w ogóle miało mnie coś dziwić?
Chciałem wstać, dowiedzieć się o co tutaj chodzi, skąd Szef zna Elenę. Ale za cholerę nie mogłem nawet ruszyć ręką. Tak, jakbym był sparaliżowany.
Nawet nie czułem, kiedy Mrówa z Grubym wynosili mnie z pokoju, komentując przy recepcji, że za dużo wypiłem.
O co w tym wszystkim chodziło?!

Oczami autorki:
Dochodziła 22. Za oknami już od dawna dominowała ciemność. Tak samo jak u połowy mieszkańców osiedla. W zaledwie 10 oknach świeciło się światło. W jednym z nich dało się ujrzeć dziewczynę.
Savannah siedziała na parapecie i patrzyła na oświetlone przez latarnie ulice. Czekała na Kamila, aż w końcu przyniesie jej coś do picia.
Nie musiała długo czekać. Już po pięciu minutach chłopak wszedł do mieszkania z dwoma piwami w ręku. Otworzył i nalał do szklanek.
Dziewczyna nie obserwowała jego poczynań. Patrzyła w ciągu dalszym na ciągnące się za oknem ulice.
- Masz - podał jej jedną ze szklanek i czekał aż wypije pierwsza.
Wiedział, że strasznie ją suszyło i nie zdziwi się, że on nie robi tego samego co ona.
Wypiła do samego dna. Wyciągnęła z jego kieszeni paczkę papierosów i wyciągnęła jednego.
- Daj to - chłopak widząc jak dziewczyna od dłuższego czasu męczy się z jego odpaleniem, zabrał jej i sam odpalił. 
Nie odpowiedziała kiedy wręczył jej go. Zaciągnęła się, po czym z ulgą wypuściła dym.
- Cholera jasna - złapała się za głowę i cicho syknęła, upuszczając przy tym papierosa.
Poczuła jak kręci się jej w głowie, jak powoli traci kontakt z rzeczywistością. Kamil spokojnym krokiem podszedł do niej i złapał ją w ostatniej chwili, gdy ta bezwładnie opadała powoli na podłogę. Położył ją na kanapę, ubrał kurtkę i buty. Z nią zrobił to samo, po czym ponownie złapał jej chude ciało, zakluczył dom i wyszedł z budynku.
Położył jej - w ciągu dalszym - nieruchome ciało na tylnych fotelach. Dziwne było to, że auto stało zaparkowane przy samym wejściu, a jeszcze dziwniejsze to, że jego twarz wydawała się być bardzo spokojna.


więc zbliżamy się moje drogie do końca. 
pojawią się jeszcze dwa rozdziały (prawdopodobnie)
kolejny rozdział - nie mam pojęcia kiedy,
ale postaram się jak najszybciej <3 
bye :* 

podpisano: crazydream

21 komentarzy:

  1. Nie próbuj nawet kończyć.!
    Rozumiesz.? Jestem uzależniona od twojego bloga tak jak Savannah i Kamil razem wzięci od narkotyków.!
    Prooszzzee nie kończ! Ja nie wytrzymam bez tego opowiadania.!
    A rozdział genialny, już naet troszkę się domyślam co się może stać z Deanem i Sav.
    Piszzz następny. <3
    /uwielbiamcię.jesteśmoimnatchnieniem./

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! ;> Pewnie chciał spowodować poronienie?
    Pisz dalej, weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie chce końca ;* ;) Tak bardzo kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieee... Ja nie chce końca... ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebiste!
    zapraszam do komentowania u mnie 25 rozdziału
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry blog.Być może nie powinienem ale chciałbym zaprosić Was na mojego bloga. jestem chorym psychicznie, autystycznym, młodym pisarzem...

    http://krystian-robert.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. nie kooończ <3
    świetne.

    Hela

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy następny rozdział?<3

    OdpowiedzUsuń
  9. ale o co chodzi? jak to kończysz?! nie ma tak, to nie fair!
    Proszę nie kończ. To opowiadanie jest świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie możesz skończyć :D to jest genialne. :D

    talenciara ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy następna część? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. opowiadanie jest bardzo ciekawe i dostarcza tyle emocji. mogę wyrazić to dwoma słowami: jest zajebiście!
    tylko od pewnego czasu tzn. od tego jak Deana dorwała 'mafia' mniej mi się zaczęło podobać. dlaczego? dlatego,że kiedyś było więcej akcji, które zawsze się od siebie różniły a teraz tylko te nieszczęsne narkotyki i ta ciąża.
    mam nadzieje że opowiadanie pociągniesz jeszcze trochę ponieważ naprawdę jest świetne. ale jak chcesz już skończyć to zrób tak by Savannah wyszła z tego i nie była w ciąży, a Dean spłacił dług. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy będzie nowy rozdział ?:D

    OdpowiedzUsuń
  14. przeczytałam ten rozdział i jesteś świetna <3
    muszę zacząć czytać to opowiadanie co nie bd proste bo ma dużo rozdziałów ale dam radę.:)

    może wpadniesz do mnie ? zapraszam do komentowania.:*
    http://mysterious-crescent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń