czwartek, 29 grudnia 2011

Rozdział 16

Kolejne dni mijały spokojnie. Tak spokojnie, że już prawie zapomniałam o całej tej awanturze z ojcem Deana. Właśnie, co do Deana. Lekarze trzymają go piąty dzień w szpitalu, dlatego, że jakiś niedoświadczony lekarz wykrył jakiż uraz w jego głowie, co po sprawdzeniu okazało się zwykłą pomyłką. Dlatego też, upewniają się po raz któryś. Przyznam, zależy mi na tym, by już wrócił. Bo z jednej strony stęskniłam się za nim, co próbuję ukryć, a z drugiej strony trochę się boję, że afera może się powtórzyć, pod jego nieobecność.
Co do moich uczuć. Tak, próbuję ukryć przed całym światem, że nic nie czuję. Nawet samą siebie oszukuję, a to nie jest normalne. Po prostu, nie pokażę tego, że mi na nim zależy, dopóki on tego nie zrobi. Tak, wiem, głupia jestem, ale nie ośmieszę się przed nim. Nie przed nim. Może i się całujemy, ale to nic nie znaczy. Inaczej. Dla mnie znaczy, ale nie wiem czy on myśli tak samo. Dlatego też, poczekam. Poczekam, aż w końcu przełamie się i powie co do mnie czuje. A jeśli tego nie zrobi, sama się zapytam. Ale jeszcze nie. Nie czas na to.
Moje rozmyślenia przerwał dźwięk telefonu. Spojrzałam na ekran, który wyświetlał imię jednego z przyjaciół, inaczej: Pawła. 
- Słucham? - zapytałam do słuchawki.
- Savannah? Jesteś w domu? Musimy porozmawiać - usłyszałam głos kolegi. Był zdenerwowany.
- Okej, czekam - zakończyłam, klikając czerwoną słuchawkę.
Byłam ciekawa, czego może chcieć i dlaczego był taki zdenerwowany? Jak nie Paweł.
Już po 10 minutach, usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam przez wizjer, by się upewnić, że to on. O tak, od ostatnich wydarzeń, wolę się upewniać. 
- Cześć - przywitałam przyjaciela uśmiechem.
- Jest mała? - zaczął szybko, wchodząc i rozglądając się po kuchni. 
Dziwny jakiś.
- Ej, coś się stało?
- Jest Emily? - powtórzył pytanie.
- No jest, ogląda bajki w pokoju - skierowałam głową na salon.
Chłopak nie czekając ani chwili dłużej, zamknął drzwi od pomieszczenia, tak, aby mała nie słuchała o czym rozmawiamy. 
- Co ty wyprawiasz? - patrzyłam na niego jak na wariata. 
Właśnie, zachowywał się jak wariat. Usiadłam na krześle, a on na przeciwko mnie.
- Byłem u Deana - zaczął już bardziej spokojny. 
- Coś z nim nie tak? - przestraszyłam się, wstając. 
- Nie, wszystko okej - uspokoił mnie, łapiąc za rękę i ciągnął, bym wróciła na miejsce.
Już mnie denerwował. Przychodzi do mnie i mnie straszy i to ma być przyjaciel? Zamiast z grubej rury powiedzieć o co chodzi to ten w coś ze mną pogrywa.
- Kiedy wchodziłem, wyszli z jego sali jacyś podejrzani goście. Gdy zapytałem go, kto to był, nie odpowiedział, tylko spławił mnie, mówiąc że jest zmęczony.
Przez chwilę patrzyłam na niego nieruchomo. Chwilę później, kiedy poukładałam sobie wszystko w głowie, wyszło na to, że i jemu też ktoś grozi. 
- Był wystraszony?
- Nie. Zdenerwowany. 
Może i uspokoił mnie tym trochę, że nie był wystraszony, czyli może nie grozili mu? Chociaż nie, nie uspokoił mnie, Dean chyba niczego się nie bał. Nie wiem.
- Mam prośbę - spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Nom? - podparł się na dłoniach, patrząc na mnie.
Po chwili zawahania odważyłam się zapytać.
- Zostaniesz przez jakąś godzinkę z Emily? - uśmiechnęłam się zachęcająco.
Chłopak osłupiał. Chyba nie spodziewał się, że go o coś takiego poproszę. Wiedziałam, że on od zawsze nie lubił dzieci. Ja też, ale siostra Deana to wyjątek. Kochany wyjątek.
- Do reszty zgłupiałaś? - zaśmiał się nerwowo.
- Nie, mówię całkiem poważnie. Proszę, zrób to dla mnie. Tylko godzinka - zapewniłam, kiedy widziałam, że już chce kiwać przecząco głową.
-Co mam niby z nią robić? - skrzywił się, wiedząc, że tak czy siak zostanie z małą.
- Niewiele. Oglądaj z nią bajki - uśmiechnęłam się lekko.
- Masz laptopa? Daj laptopa, to zostanę - wyszczerzył zęby, by pokazać, że jest z siebie dumny, że wpadł na taki pomysł.
-W moim pokoju. Ja wychodzę, tylko niczego nie spal - zaśmiałam się, ubierając buty.
Tak, Paweł był do wszystkiego zdolny. 
Nałożyłam na siebie kurtkę, złapałam za torbę i wyszłam z domu. 
Do szpitala trafiłam w niecałe 10 minut. Okej, mój własny  rekord. 
Nie wiem, prowadziło mną zdenerwowanie, chyba. Martwiłam się o Deana. Musiałam dowiedzieć się kim są i po co u niego byli.
Zapukałam niepewnie, po czym weszłam, nie czekając na odpowiedź.
- Savannah? - spojrzał na mnie, siadając na łóżku.
- Musimy chyba porozmawiać - usiadłam obok niego.
Chłopak - chyba przestraszony - patrzył na mnie jakbym była z kosmosu. Nie wyraziłam się jasno, czy co? A może bał się, powiedzieć mi to co mam wiedzieć.
- O czym? 
- Paweł widział tych facetów. Kim oni byli? - zapytałam z grubej.
Dean przez dłuższy czas nie odpowiadał. 
- Przepraszam, ale nie mogę ci powiedzieć - spuścił głowę, na znak, że jest mu przykro.
- Jasne, że możesz. Najwidoczniej nie chcesz - skrzywiłam się i wstałam, z zamiarem wyjścia. 
Chłopak złapał mnie za rękę, a następnie przyciągnął do siebie, tak, że teraz stykaliśmy się nosami, a ja czułam jego oddech na swoich ustach i przyznam, kręciło mnie to, coraz bardziej.
- Tęskniłem za tym - uśmiechnął się lekko.
Nie, nie uda mu się mnie udobruchać, czy co on  tam planuje w tej ślicznej główce.
- Nie zmieniaj tematu - głos mi drżał, ale nie chciałam zbytnio pokazywać mu, że tak na mnie działa. - Po prostu mi powiedz, kim oni byli?
- Wybacz, nie dzisiaj. Nie w tym czasie.
- Dlaczego? 
Po woli zbliżał się, co nie uszło mojej uwadze. Robiło się bardziej... namiętniej? 
- Dowiesz się w swoim czasie, zaufaj mi - zakończył cicho, dotykając ustami moich warg.
Przez chwilę przestałam oddychać. Tak, nie lubię tej reakcji, kiedy zaczyna mnie całować. Nie chciałabym, żeby mnie nakrył na nieoddychaniu. 
- Kiedy wychodzisz? - teraz to ja zmieniłam temat, kiedy już oderwałam się od niego, siadając na krześle obok łóżka. - Emily tęskni.
- Niedługo mają mnie wypisać - uśmiechnął się, po czym zmrużył oczy. - Tylko Emily? 
Zaśmiałam się nerwowo. Proszę, nie. Nie chcę odpowiadać na to pytanie. 
- Ehm.. - nie dokończyłam. Dzięki Bogu, salowa weszła i zakomunikowała, że czas na obiad, którego Dean pewnie nie tknie. - Dobra, ja idę, bo mała została z Pawłem.
- Nie skończyliśmy rozmowy ... - złapał mnie za dłoń. 
- Nie skończyliśmy wiele rozmów - dałam nacisk na ' wiele '. Tak, musiałam mu jakoś uświadomić, że trochę się gniewam, że nie mówi mi wszystkiego. 
Chłopak miał zamiar przyciągnąć mnie do siebie, by za chwilę złożyć na moich ustach pocałunek, ale ja byłam szybsza i w pośpiechu pocałowałam go w policzek, rzucając krótkie ' pa '.
Do domu wracałam w mieszanym nastroju. Z jednej strony, uwielbiam się z nim tak droczyć, ale z drugiej powinien mi mówić takie rzeczy. Denerwowało mnie to. 
- Dzięki Paweł - uśmiechnęłam się do chłopaka, który właśnie wychodził z mojego mieszkania.
- Nie ma sprawy, ale już mnie nie wykorzystuj jako niańkę. Nie nadaję się do tego - zaśmiał się cicho. - A mała śpi. 
- Oo, jesteś kochany - pocałowałam go w policzek, po czym zamknęłam za nim drzwi.
 Reszta dnia minęła szybko, gdzieś około 22 dołączyłam do Emily, która spała. Dopiero rano, obudziło mnie głośne walenie do drzwi...





siemacie :D rozdział pisany na szybkiego i na chama xd
przepraszam, że ostatnio się nie stara, ale robię co w mojej mocy.
czuję, że powoli wygasam. czuję, że niebawem opowiadanie się zakończy.
obiecuję jedynie, że dotrwam do tego 20 rozdziału.
dziwne, pisanie nigdy nie przynosiło mi takiej trudności.
dobra, nie martwmy się już .
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ( raz jeszcze ) . 
<3

podpisano: crazydream


15 komentarzy:

  1. TAK NAWET NIE WIESZ JAK SIE CIESZE ŻE COS DODAŁAŚ!
    JEAAAAA!
    ALE PISZ JAKIEŚ NOWE OPOWIADANIA!
    PROOOOSZE
    CO JA BĘDĘ ROBIĆ?!
    MUSZE COŚ CZYTAĆ!
    A TY MASZ TAKI TALENT DO PISANIA! WYKORZYSTAJ TO I PISZ!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówiłam, że jesteś niesamowita?
    Kocham no <333
    Kiedy kolejny ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze jesttttt !!
    ty chyba chora jesteś , raczej dotrwamy do 539485394 rozdziałów a nie do 20 .
    :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. CZEMU TYLKO 20?! NO WEŹ :(

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie żartuj! jesteś boska :C

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet się nie waż kończyć opowiadania !
    Uwielbiam je < 3

    OdpowiedzUsuń
  7. a mi sie bardzoo podoba;) swietnie piszesz;)
    "Co do moich uczuć. Tak, próbuję ukryć przed całym światem, że nic nie czuję. Nawet samą siebie oszukuję, a to nie jest normalne. Po prostu, nie pokażę tego, że mi na nim zależy, dopóki on tego nie zrobi. Tak, wiem, głupia jestem, ale nie ośmieszę się przed nim. Nie przed nim. Może i się całujemy, ale to nic nie znaczy. Inaczej. Dla mnie znaczy, ale nie wiem czy on myśli tak samo. Dlatego też, poczekam. Poczekam, aż w końcu przełamie się i powie co do mnie czuje. A jeśli tego nie zrobi, sama się zapytam. Ale jeszcze nie. Nie czas na to."<<-- jakbym czytała o sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie możesz skończyć ;C

    OdpowiedzUsuń
  9. to jest świetne ! trwaj jak najdłużej ! :)) uwielbiam too <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej, nie rób nam tego :(
    Wczoraj zaczęłam czytać Twoje opowiadanie, jest cuuudowne! Na prawde!
    I nie mów, że te rozdziały są średnie, bo są niesamowite :)
    Uwielbiam to <3

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie my nie chcemy tylko 20 , my chcemy jeszcze 50 rozdziałów tego wspaniałego opowiadania < 3

    OdpowiedzUsuń
  12. nie przesadzaj, bo my chcemy więcej i więcej <3

    a rozdział świetny, ktoś tu nam się zakochał:D

    OdpowiedzUsuń